Z dala od Zgiełku








 

Historia zespołu

Czemu nie?

 

Skład

Ania „Laurka” Kopystyńska

Paweł „Longer” Kowalczyk

Dariusz Kuczyński

Michał „Misiek” Klok

Piotr Bolek

Tomasz Kopystyński

 

W przeszłości grali z nami

Artur Kuran

Michał Szergiel

Dariusz Zbroszczyk

Piotr „_blady” Adamiecki

Piotr Czechowski

Radomir Rakowski

Marcin

 

Nasze osiągnięcia

 

My, czyli Zgiełki, to wesoły, lekko zwariowany zbiór ludzki z pozytywnym nastawieniem do świata. Kombinacja muzyki folkowej, poezji śpiewanej, piosenki żeglarskiej i turystycznej, podana w często nietypowy i zaskakujący sposób, oraz spora dawka humoru i uśmiechu – to właśnie to, czym cechują się nasze występy.Istniejemy od 2009 roku i nie zamierzamy przestawać!

Chcesz poznać szczegóły naszej historii?

„Czemu nie?”, czyli szczegółowa historia Zgiełków.

Czemu nie?

Czyli historia Zgiełków

Powstaliśmy przez przypadek. Mieliśmy zagrać raz. Coś nam nie wyszło...

Za oficjalny dzień narodzin zespołu przyjmujemy 15 kwietnia 2009 roku. Tego dnia odbyła się nasza pierwsza próba oraz pojawiła nazwa.

Wszystko zaczęło się tak:  5 kwietnia wieczorem, jak w każdą niedzielę, w Klubie Żeglarskim „Przechyły” odbywały się śpiewanki. Dzień zapowiadał się jak każdy inny, nic nie wskazywało na to, że stanie się coś co już na zawsze zmieni oblicze świata… No dobra, przynajmniej trochę urozmaici rzeczywistość trójce ludzi. Tego wieczora w „Przechyłach” rozniosła się wieść, że niebawem ruszą „Debiuty” – nowy cykl, który ma pomóc młodym zespołom dostać się na sceny (Tak, tak... jedną scenę, niezbyt wielką, ale nie czepiajmy się szczegółów. Poza tym – od czegoś trzeba zacząć!) i pokazać się publiczności. Ktoś musiał pójść na pierwszy ogień i propozycję występu dostał m.in. Longer, który na przechyłowych śpiewankach bywał często i ochoczo „dawał głos”. Po dłuższej chwili zastanowienia (z 20 sekund jak nic!) Longer stwierdził „czemu nie?” i, nie będąc zbytnim entuzjastą występów solowych, zaczął rozglądać się za kimś, kto mógłby dzielić z nim tę (nie)dolę. Los chciał, że na schodach napotkał Anię – i tak (po 15 sekundach jak nic!) zespół powiększył swój skład. No bo w końcu - czemu nie? Trzecim do kompletu był Mariusz, który nieopatrznie wygadał się kiedyś Longerowi, że ma w domu gitarę … elektryczną … i nawet coś umie na niej zagrać… Wtedy przepadł z kretesem. O piosenkach żeglarskich (chyba) wiedział, że istnieją, ale nie dałby sobie za to ręki uciąć. Ale przecież… (tak, tak, macie racje!) czemu nie? Tym sposobem pierwsza próba odbyła się 15 kwietnia a już 20go stanęliśmy w świetle reflektorów na przechyłowej scenie jako uczestnicy pierwszej edycji „Debiutów”. Jakoś poszło. To miał być nasz pierwszy i ostatni raz. Ale coś nam nie wyszło... Historia „Zgiełków” toczy się dalej.
Po niedługim czasie, bo już w czerwcu do zespołu dołączył Marcin. Pewnego dnia znaleźliśmy go na sali, w której mieliśmy próby. Siedział ze słuchawkami na uszach i ćwiczył. Został, żeby pograć (pierwszy raz od dłuższego czasu) z jakimiś ludźmi. No i tak mu już zostało, bo w końcu… czemu nie?

W tym składzie dotrwaliśmy do końca 2009 roku. W styczniu okoliczności przyrody i życia zawodowego zmusiły Mariusza do rozstania się z nami. Zostaliśmy we trójkę z arcyoryginalnym instrumentarium: gitarą akustyczną i perkusją. Mieliśmy już zacząć wprowadzać nową jakość do żeglarsko-turystyczno-folkowo-poezjośpiewanego nurtu muzycznego ale z okazji nadejścia nowego roku i braku lepszych pomysłów postanowiliśmy się rozejrzeć czy w szeroko pojętej okolicy nie ma kogoś, kto odpowiadałby naszej wizji i chciałby z nami grać (misja pierwotnie wyglądała na tą z serii „impossible”).

Cud się stał pewnego razu! Pod koniec stycznia 2010 znalazł się Radek. W internecie się znalazł, jak wiadomo w internecie można znaleźć wszystko. I wszystkich. Przyszedł na próbną próbę, po czym stwierdził, że podoba mu się to co robimy i on też chce. My doszliśmy do wniosku, że jest odpowiednio nienormalny i będzie do nas idealnie pasował, więc… czemu nie? I tak oto zyskaliśmy skrzypaczkę Natalię (ksywa z poprzedniego zespołu Radka, ale przyjęła się i u nas).

Kilka tygodni później, w lutym, dołączył do nas Darek. Zaczynał w tych samych przechyłowych „Debiutach”, ale w innej formacji. Po kilku rozmowach dał się namówić Longerowi, bo w końcu... Czemu nie? Tym sposobem zyskaliśmy basistę.

Pod koniec maja, jak Filip z konopi, wyskoczył Konrad i nagle było nas sześcioro – podobno od nadmiaru głowa nie boli. Ale rzeczywistość miała inne zdanie i szybko ogłosiła bunt. Stwierdziła, że jest nas stanowczo za dużo i na pewno nie zmieścimy się na żadnej scenie. Przywaliła Konradowi tyle atrakcji, że chłopak nie wiedział jak się nazywa a jak się trzyma gitarę to już w ogóle. Tym sposobem w lipcu 2010 była nas znowu piątka.

Przez chwilę wydawało się, że to już koniec zmian kadrowych. Wszyscy przywykli do składu i wyglądało na to, że tak już się będzie to Zgiełkowe życie toczyć. Ale dłuższy spokój nie był nam pisany. Pod koniec stycznia 2011 rzeczywistość postanowiła się z nami pobawić (tia… w końcu już pół roku nic się nie działo) i znów przyszedł czas na zmiany. Z zespołu odszedł Longer – stwierdził, że wskazówki zegara za szybko się kręcą i wyszło mu na to, że jak przestanie grać i śpiewać to zwolnią. Czy to działa? Nie wiemy! Ale wskutek tempa ruchu wskazówek została nas czwórka.

Wyobraźnię mamy naprawdę mocno nieograniczoną, ale nawet nam ciężko było sobie zwizualizować skład bez gitary rytmicznej. A, że chcieliśmy nadal grać, to postanowiliśmy się rozejrzeć po okolicy, czy przypadkiem jakiś śpiewający gitarzysta nie dysponuje nadmiarem czasu i chęci. Traf chciał, że na nasz ostatni występ z Longerem zajrzał Blady. Dosłownie zajrzał, bo chciał się tylko przywitać i jechać do domu. Czy żałuje, że zajrzał to nie wiadomo, głośno się nigdy nie skarżył. Fakt faktem, że po krótkiej wymianie zdań stanęło na tym, że … czemu nie? Tym sposobem  w marcu 2011 było nas znów pięcioro i przystępowaliśmy do pracy z nowymi siłami i pomysłami.

Nastał nowy, 2012 rok, i wraz z nim powiało z zachodu. Albo ze wschodu. W każdym bądź razie powiało i zapowiedziało zmiany. W lutym Marcin doszedł do wniosku, że wystaczy już tego szurania po tomach i czas wrócić do mocniejszego uderzenia. Jak pomyślał tak zrobił, a my postanowiliśmy wykorzystać sytuację i wraz z kolejną zmianą zmieścić zespół, wraz z całym instrumentarium, do jednego samochodu. I tak do Zgiełków dołączył Piotrek i jego cajon.

Niecały rok później, w styczniu 2013, na próbę, wraz z Anią, przyjechał Tomek. Miał grzecznie siedzieć, słuchać  i czekać, aż skończymy. Zbyt długo mu się ta sztuka nie udała - wziął się za to co lubi najbardziej – ogarnianie, usprawnianie i naprawianie. Tym sposobem zespół zyskał fachowe siły techniczne. Rzeczywistość dała tym razem za wygraną i sama doszła do wniosku, że „czemu nie?”. Nie buntowała się, że jest nas sześcioro, w końcu na scenie nadal stała piątka!

Tak dotarliśmy do września 2013, a wraz z jego końcem rozpoczął się rok zmian.
Pożegnaliśmy się z Piotrkiem, a ponieważ już jakiś czas wcześniej została podjęta decyzja o kierunku w jakim będzie szło nasze granie, to postanowiliśmy iść za ciosem i zmienić nieco instrumentarium. Tak się pięknie złożyło, że Artur wiedział o naszym istnieniu i nawet nas słyszał na żywo, więc nie trzeba mu było długo tłumaczyć o co chodzi. Po krótkiej rozmowie z Anią stwierdził, że „czemu nie?” i stawił się na próbie. Tym sposobem do zespołu trafił specjalista od jazzu i bluesa.

Pod koniec października Radek podjął męską decyzję, iż będzie się specjalizował w muzyce stricte celtyckiej i postanowił opuścić zespół. Jak postanowił, tak uczynił a my zaczęliśmy się rozglądać za nowym „solo-instrumentowym” Zgiełkiem. Nie spieszyliśmy się zbytnio, żeby się diabeł nie cieszył. Robiliśmy swoje i czekaliśmy. Aż się doczekaliśmy! W marcu 2014 dołączył do nas Piotr. Oczywiście nie obyło się bez „czemu nie?”, ale ponieważ wszyscy się tego spodziewali, to nie będziemy o tym pisać.

Nadszedł maj, pachniała Saska Kępa szalonym zielonym bzeeeem, a Blady poczuł wzmożony pociąg do country. Starożytni Grecy już mawiali, że historia kołem się toczy. I mieli rację! Zgiełkowa też się tak potoczyła i na miejsce Bladego, po trzech latach z małym haczykiem, wrócił Longer.

Myślicie, że to koniec? Też tak myśleliśmy, ale przed nami była jeszcze jedna zmiana. W końcu rok zmian nadal trwał. W październiku 2014 z zespołu odszedł Darek a pojawił się Michał.

I tak dotarliśmy do końca października 2014.
Jest nas sześcioro, w tym piątka na scenie, mamy się dobrze i zamierzamy grać dalej! Zapewne ku rozpaczy niektórych osób. ;)

P.S.
Złożyliśmy podanie do rzeczywistości, żeby się zlitowała i oszczędziła nam kolejnych zmian kadrowych.
Myślicie, że zostanie rozpatrzone pozytywnie?

Ania „Laurka” Kopystyńska

Śpiew, przeszkadzajki, sceniczna nawijka i ogarnianie rzeczywistości vel managerowanie.

 

W zespole od początku do końca. Jego lub jej.

W chwilach z dala od Zgiełków żegluje. Morsko.

Lubi dobrą książkę przy kawie na trawie. Lody czekoladowe i czerwone wino. Długo spać.

Nie lubi głupoty, flauty i komarów.

Piotr „_blady” Adamiecki

Gitara akustyczna i śpiew.

 

W zespole od marca 2011 do maja 2014.

Dariusz Zbroszczyk

Gitara basowa, kazoo, gwizdek i odgłosy paszczą.

 

W zespole od lutego 2010 do października 2014.

Artur Kuran

Gitara akustyczna, rytmiczne ruchy głową i śpiew.

 

W zespole od października 2013 do maja 2016.

W chwilach z dala od Zgiełków brzdąka tu i ówdzie, wyje gdzieniegdzie.

Lubi spokój, święty. Dobrą muzykę, dobrą herbatę, dobrą pogodę i dobrze zjeść.

Nie lubi „fajnych nie lubię, bo są niefajni”. Gówniarstwa, głupoty, telewizji, demokracji, długo by można wymieniać.

Piotr Bolek

Whistle, flety bambusowe, drewniane, harmonijki i cała masa innych „dmuchadeł”.

 

W zespole od marca 2014.

W chwilach z dala od Zgiełków jeździ na rowerze (czasem ekstremalnie długo), produkuje sobie instrumenty.

Lubi sushi, bambus, Lema, ostre koło, toczenie w drewnie.

Nie lubi mięsa z kością, chamskich kierowców.

Tomasz Kopystyński

Obsługa techniczna, akustyk.

W zespole od stycznia 2013.

W chwilach z dala od Zgiełków morsko żegluje, planuje podróże i ulepsza otoczenie.
Lubi dobrze zjeść, dobre książki, karkówkę i Bałtyk.
Nie lubi rodzynek, oliwek i dużo gadać.

Paweł „Longer” Kowalczyk

Gitara akustyczna i śpiew.

W zespole od początku do lutego 2011. Oraz ponownie od czerwca 2014.

W chwilach z dala od Zgiełków ojcuje, pracuje, czasem żegluje (szuwarowo-bagiennie), denerwuje (się lub innych).

Lubi długo pospać, pizzę (najbardziej własną), oglądać dobre filmy, poczytać książki, HoMM (III, V, VI), Jeziorak, Trójmiasto i …

Nie lubi przemocy, chamstwa, Hip-Hopu, Rapu, Disco Polo, jak się coś psuje w samochodzie, palących papierosy na balkonach, kaca.

 

Michał „Misiek” Klok

Akordeon i balety.

W zespole od maja 2016.

W chwilach z dala od Zgiełków uczy (się i innych), śmieszkuje, opowiada suchary

Lubi święty spokój

Nie lubi jak ktoś mu ten spokój zaburza

 

Darek Kuczyński

Gitara.

W zespole od czerwca 2016.

W chwilach z dala od Zgiełków smaży i gotuje kotlety schabowe, zrazy wołowe, generalnie jego zainteresowania to żarcie

Lubi Wielkie Żarcie” Marco Ferreriego, świeże mięso

Nie lubi zepsutego mięsa, wegetarian

 

Michał Szergiel

Gitara basowa.

W zespole od października 2014 do maja 2016.

W chwilach z dala od Zgiełków gra i ćwiczy. Oraz czyta i analizuje. Wszystko, czasem niepotrzebnie.

Lubi sztukę, nauki społeczne i podróże palcem po mapie.

Nie lubi może lepiej nie pisać.

Marcin

Perkusja.

W zespole od czerwca 2009 do lutego 2012.

Piotr Czechowski

Cajon.

W zespole od lutego 2012 do września 2013.

Radomir Rakowski

Skrzypce.

W zespole od stycznia 2010 do października 2013.

2014
Debiut na XXXIII Międzynarodowym Festiwalu Piosenki Żeglarskiej "Shanties 2014" w Krakowie
III miejsce na Porcie Pieśni Pracy w Tychach
Nominacja do udziału w XXXIII Miedzynarodowym Festiwalu Piosenki Żeglarskiej "Shanties 2014" oraz wyróżnienie za piosenkę "Jeszcze siedem B".

2013
Wyróżnienie na V Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki z Duszą w Teresinie
II miejsce na XVI Festiwalu Piosenki Żeglarskiej Charzykowy 2013
III miejsce na II Przeglądzie Piosenki Żeglarskiej Garbatka-Letnisko
III miejsce na XXI Festiwalu Piosenki Żeglarskiej i Morskiej „Szanty w Giżycku 2013”
Najlepszy wykonawca na  41. Ogólnopolskim Turystycznym Przeglądzie Piosenki Studenckiej BAZUNA 2013

2012
II miejsce na XV Festiwalu Piosenki Żeglarskiej Charzykowy 2012
II miejsce na XXIII Festiwalu Szanty we Wrocławiu

2011
Wyróżnienie na III Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki z Duszą w Teresinie
Wyróżnienie za najlepszy tekst autorski na III Ostrowieckich Spotkaniach Szantowych